W Martyrologium Rzymskim wymieniany jest dwukrotnie: jako kapłan rzymski, ścięty w czasie prześladowań chrześcijan za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego oraz biskup Terni koło Rzymu.
Wobec braków materiałów źródłowych potwierdzających istnienie dwóch
postaci uważa się, że jest to ta sama osoba. Kwestią pozostającą
nierozstrzygniętą pozostaje czy kult zawędrował z Rzymu do Terni czy
odwrotnie[3].
Ołtarz św. Walentego w kościele parafialnym w Urazie
Już w IV wieku grób świętego otoczony był kultem. Papież Juliusz I wybudował nad tym grobem bazylikę, a papież Teodor I odrestaurował ją[3].
Legendy
Walenty z wykształcenia był lekarzem, z powołania duchownym. Żył w III wieku w Cesarstwie rzymskim
za panowania Klaudiusza II Gockiego. Cesarz ten za namową swoich
doradców zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie w
wieku od 18 do 37 lat. Uważał on, że najlepszymi żołnierzami są
legioniści niemający rodzin. Zakaz ten złamał biskup Walenty i
błogosławił śluby młodych legionistów. Został za to wtrącony do
więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika.
Legenda mówi, że jego narzeczona pod wpływem tej miłości odzyskała
wzrok. Gdy o tym dowiedział się cesarz, kazał zabić Walentego. W
przeddzień egzekucji Walenty napisał list do swojej ukochanej, który
podpisał: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269.
Patronat
W polskim Kościele katolickim jest patronemdiecezji przemyskiej[3].
Wskutek splotu zwyczajów ludowych, folkloru i legend był uważany za
obrońcę przed ciężkimi chorobami (zwłaszcza umysłowymi, nerwowymi i
epilepsją), a w Stanach Zjednoczonych, Anglii i współcześnie w Polsce
został uznany za patrona zakochanych[3].
W ikonografii
Walenty przedstawiany jest najczęściej w stroju kapłana z kielichem w
lewej ręce, a z mieczem w prawej lub w stroju biskupa w momencie, gdy
uzdrawia chłopca z padaczki.
Relikwie
Ołtarz z relikwiami św. Walentego w Kościele Karmelitów przy Whitefriar Street w Dublinie (Irlandia)
W kościele mieszczącym się w Zespole Klasztorno-Pałacowym w Rudach Raciborskich w bocznym ołtarzu znajdują się jego relikwie.
Inna relikwia świętego, a dokładnie jak podaje ks. Jakub Fankidejski w
pracy pt. „Obrazy cudowne i miejsca dzisiejszej diecezji chełmińskiej”,
Pelplin 1880 - „jest to głowa świętego – właściwie nieznaczna cząstka,
znajduje się w Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chełmnie.
Relikwie są umieszczone w puszce w kształcie regularnego ośmioboku.
Puszka jest cała ze srebra, wysoka na jedną stopę, waży około trzy
funty. U góry ma okrągłą pokrywę w kształcie kopuły, w której spoczywa
relikwia i może być przez szkło widziana i całowana. Objętość ma ta
relikwia około dwa palce”. Relikwia od dawna słynęła z cudów. Około 1630
roku Jadwiga z Czarnków Działyńska wraz z córką z wdzięczności za pomoc
w uzdrowieniu za przyczyną św. Walentego kazała wykonać relikwiarz.
Umieszczono również na nim napis: „ Bogu w Trójcy Św. Jedynemu/ Św.
Walentemu/ Męczennikowi/ Jadwiga z Czarnków Działyńska/ starościna
bratyańska jasieniecka/ Za doznaną pomoc w chorobie/ Córki i swojej za
przyczyną/ Św. Walentego Męczennika Chrystusowego / Ku czci tego
Świętego/ Ten upominek ofiarują / D. 22 maja roku 1630”. Relikwiarz
został wykonany w Toruniu przez Wilhelma de Lassensy. W roku 1715 w
Farze chełmińskiej Księża misjonarze przeznaczyli Św. Walentemu nowy
osobny ołtarz. Istnieje on do dziś. Mieści się przy ołtarzu głównym,
rozdzielając nawę główną od południowej. Obraz na nim przedstawia
ścięcie tego męczennika. Według tradycji miał on być namalowany w
Rzymie, lecz brak jest na to dowodów. Na ołtarzu tym w przeszłości
wierni składali liczne srebrne wota za uzyskane łaski. W XVIII i XIX
wieku relikwie św. Walentego były związane z kościołem św. Ducha.
Czczono je podczas dwóch odpustów. Pierwszy przypadał właśnie na dzień
14 lutego. W wigilię tego odpustu przenoszono relikwiarz głowy św.
Walentego z Fary do kościoła św. Ducha, gdzie był wystawiany u wielkiego
ołtarza. Wierni śpiewali pieśni i odmawiali litanie do św. Walentego.
Wiele osób przynosiło również dary. Jeden z księży podawał relikwiarz do
ucałowania. Natomiast od samego rana 14 lutego w kościele św. Ducha
odbywało się kilka Mszy św., między innymi wotywa
z wystawieniem oraz nieszpory, podczas których również można było
ucałować szczątki męczennika. Całość uroczystości kończyła procesja z
kościoła św. Duch do Fary. Drugi odpust przypadał na drugi dzień
Zielonych Świątek. Wierni uczestniczący w tych uroczystościach
dostępowali odpustu zupełnego.
Relikwie Świętego znajdują się również w Lublinie w dwóch kościołach: pw. Nawrócenia Świętego Pawła i św. Mikołaja[5] , Kościele pw. Św. Katarzyny w Grodzisku oraz w Kościele pw. Św. Walentego w Kłocku. Poza Polską relikwie Św. Walentego znajdują się m.in. w Samborze na Ukrainie w cerkwi pw. Narodzenia NMP, w Kościele Karmelitów przy Whitefriar Street[6] w Dublinie oraz w Bazylice Santa Maria
w Cosmedin we Włoszech, gdzie w jednym z bocznych ołtarzy w szklanej
skrzyni można zobaczyć czaszkę świętego przystrojoną kwiatami[7]. Domniemane relikwie Świętego znajdują również w Roquemaure w południowej Francji, w Katedra św. Szczepana w Wiedniu Katedrze Św. Szczepana w Wiedniu w Austrii, w Balzan na Malcie, w Glasgow w Szkocji oraz w Birmingham w Anglii.
sobota, 30 maja 2015
Patronat
Michał jest archaniołem, którego wierni przyzywają w walce przeciw
siłom zła. Wierzą, że pomaga odnaleźć wewnętrzne światło. Historycznie
jest obrońcą zarówno Izraela, jak i Kościoła katolickiego. Jest patronem
policjantów, żołnierzy i małych dzieci, a także opiekuje się
pielgrzymami i obcymi ludźmi. Archanioł Michał jest ognistym
wojownikiem, Księciem Niebiańskiej Armii, która walczy w imię
sprawiedliwości i prawa. Daje wsparcie wszystkim, którzy znajdują się w
strasznym ucisku. Michał jest też dawcą cierpliwości i szczęścia.
Przywoływany przez celebransa w obrzędach egzorcyzmu.
środa, 27 maja 2015
Młodość
Francesco Forgione, syn Grazio Mario Forgione (1860–1946) i Marii
Giuseppa de Nunzio Forgione (1859–1929), urodził się 25 maja 1887 roku w
Petrelcinie. Pietrelcina była rolniczym miastem w południowych Włoszech
w regionie Kampania[1]. Jego rodzice pracowali jako chłopi[2]. Został ochrzczony w pobliskiej kaplicy świętej Anny, która stoi przy murach zamku[3].
W tej samej kaplicy służył później jako ministrant. Miał on starszego
brata, Michele, i trzy młodsze siostry, Felicitę, Pellegrinę i Grazię.
Grazia została później brygidką.
Na chrzcinach dano mu na imię Franciszek. Ojciec Pio wyznał, że w wieku 5 lat podjął decyzję o służbie[3][1]. Już jako dziecko rozpoczął zadawać sobie pokutę[4]. Raz został skarcony przez matkę za spanie na kamiennej podłodze z kamieniem zamiast poduszki pod głową[4]. Pracował na roli do 10. roku życia, opiekując się małym stadem owiec należącym do rodziny[5]. W pewnym stopniu opóźniło to jego edukację[4].
Mieszkańcy Petrelciny byli bardzo religijni (przez cały rok
obchodzone były święta poszczególnych świętych Kościoła katolickiego).
Religia miała duży wpływ na rodzinę Forgione. Członkowie rodziny
codziennie uczęszczali na Mszę świętą, każdego wieczoru odmawiali wspólnie Różaniec i nie spożywali mięsa trzy razy w tygodniu na cześć Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel[3]. Mimo że rodzice i dziadkowie ojca Pio byli analfabetami, znali Biblię
i opowiadali swoim dzieciom historie biblijne. Matka ojca Pio
powiedziała, że będąc dzieckiem miał doznawać łaski widzenia Jezusa,
Maryi i swego Anioła Stróża. Wg relacji mógł z nimi rozmawiać[6] i twierdził, że każdy może prowadzić z nimi dialog[6].
W wieku dojrzewania ojciec Pio twierdził, że doświadczał niebiańskich wizji i ekstaz[1].
W roku 1897, po tym jak ukończył trzecią klasę szkoły publicznej, jego
wieś odwiedził młody kapucyński zakonnik, który prosił o datki na rzecz
zakonu. Po spotkaniu z nim ojciec Pio rozeznał swoje powołanie i zaczął
przygotowywać się do życia zakonnego. Kiedy wyjawił swój zamiar
rodzicom, odbyli oni podroż do miasta Morcone
oddalonego 21 km od Pietrelciny, gdzie znajdował się klasztor
kapucynów, by przekonać się, czy ich syn nadaje się do tego
zgromadzenia. Zakonnicy poinformowali ich tam, że bardzo chętnie przyjmą
go do swego klasztoru, jednak musi on zdobyć wymagane wykształcenie[3].
Jego ojciec udał się więc do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu pracy, tak by mógł opłacić prywatną edukację swego syna[5][1]. W tym czasie, 27 września 1899 roku, ojciec Pio otrzymał sakrament bierzmowania[3]. Odbywając prywatną naukę, zdobył wymagane wykształcenie. 6 stycznia 1903 roku, w wieku 15 lat, rozpoczął nowicjat w Zakonie Braci Mniejszych Kapucynów w Morcone. 22 stycznia złożył śluby zakonne, otrzymał habit franciszkański i przyjął imię brata Pio, na cześć świętego Piusa V, patrona Pietrelciny[3].
Kapłaństwo
Aby rozpocząć sześcioletnie studia w seminarium, pojechał do klasztoru świętego Franciszka z Asyżu[3]. Trzy lata później, 27 stycznia 1907 roku, złożył uroczyste śluby zakonne. W roku 1910 w katedrze w Benewencie ojciec Pio został wyświęcony na kapłana
przez arcybiskupa Paolo Schinosi. Cztery dni później odprawił pierwszą
Mszę świętą w kościele parafialnym Matki Bożej Anielskiej. W krótkim
czasie stan jego zdrowia uległ tak dużemu pogorszeniu, że był bliski
śmierci, więc pozwolono mu pozostać z rodziną do początku 1916 roku[4]. Zachował jednak habit kapucyński.
4 września 1916 roku ojciec Pio wrócił do zdrowia i został przeniesiony do klasztoru kapucynów Matki Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo.
W klasztorze wraz z nim służyło siedmiu zakonników. Pozostał już w San
Giovanni Rotondo do końca swego życia (nie licząc okresu służby
wojskowej).
W czasie I wojny światowej czterech braci z klasztoru w San Giovanni Rotondo zostało wezwanych do służby wojskowej[7]. W tym czasie ojciec Pio był nauczycielem w seminarium i przewodnikiem duchowym[7]. Gdy jeszcze jeden z zakonników został powołany do wojska, ojcu Pio została powierzona odpowiedzialność za cały klasztor[7]. W sierpniu 1917 roku sam ojciec Pio również otrzymał wezwanie do wojska[7]. Pomimo słabego zdrowia został przydzielony do czwartego plutonu Włoskiego Korpusu Medycznego[7].
Z powodu poważnych kłopotów zdrowotnych uzyskał zwolnienie i wrócił do
San Giovanni Rotondo. Został tam przydzielony do parafii Matki Bożej
Anielskiej w Pietrelcinie[7].
Posługując w parafii, stawał się coraz bardziej znany dzięki cudom,
których miał dokonywać. Widząc to, jego przełożeni przenieśli go
ponownie do klasztoru w San Giovanni Rotondo, znanego ośrodka
kapucyńskiego[7].
Ojciec Pio został tam przewodnikiem duchowym prowadzącym wielu ludzi.
Uważał ich za swoje córki i synów. Jako przewodnik duchowy wskazywał na
pięć zasad wzrostu duchowego: cotygodniową spowiedź, codzienne przyjmowanie Komunii Świętej, Lectio Divina, medytację i rachunek sumienia[7].
Porównywał cotygodniową spowiedź do cotygodniowego sprzątania pokoju.
Zalecał, aby dwa razy dziennie odbywać medytację i robić rachunek
sumienia: raz rano – jako przygotowanie, by zmierzyć się z trudnościami
dnia i raz wieczorem – jako spojrzenie w świetle łaski na przeżyty
dzień. Na pytanie, jak praktycznie stosować wiedzę teologiczną, często
odpowiadał swym znanym powiedzeniem: „Módl się, wierz i nie martw się”.
Nauczał wiernych, by we wszystkim rozpoznawali Boga i pragnęli ponad
wszystko pełnić wolę Bożą[7].
Słabe zdrowie
Według dziennika ojca Augustyna da San Marco, jego kierownika
duchowego, ojciec Pio, jako młody człowiek, cierpiał na wiele chorób. W
wieku sześciu lat chorował na poważne zapalenie żołądka, co przez długi
czas trzymało go unieruchomionym w łóżku. Gdy miał 10 lat, zachorował na
dur brzuszny. Po osiągnięciu 17. roku życia nagle rozchorował się,
skarżąc się na brak apetytu, bezsenność, wyczerpanie, omdlenia i
straszne migreny. W tym czasie często wymiotował i mógł przyjmować tylko
mleko.
Hagiografowie ojca Pio piszą, że gdy był w tym wieku, wraz z
pojawieniem się chorób fizycznych zaczęły się dziać wokół niego
niewytłumaczalne zjawiska. Zgodnie z ich opisami, słychać było dziwne
głosy dochodzące z jego pokoju. Czasami były to krzyki i ryki. W czasie
modlitwy zaś pozostawał w odrętwieniu, jakby nieobecny.
W czerwcu 1905 roku, stan zdrowia ojca Pio był tak zły, że jego
przełożeni zdecydowali się wysłać go do klasztoru w górach, w nadziei,
że górskie powietrze dobrze mu zrobi. Stało się jednak odwrotnie i
lekarze imając się ostatniej deski ratunku, wysłali go do rodzinnego
miasta, pod opiekę najbliższej rodziny. Stan zdrowia ojca Pio jednak do
końca życia systematycznie się pogarszał.
Na skutek choroby z dzieciństwa, ojciec Pio przez całe życie cierpiał
na astmatyczne zapalenie oskrzeli. Miał również duże kamienie nerkowe
powodujące częste bóle w brzuchu. Chorował również na przewlekle
zapalenie żołądka, które przekształciło się później w owrzodzenie. Miał
również stany zapalne oczu, nosa, ucha i gardła, które ostatecznie
spowodowały nieżyt nosa i przewlekłe zapalenie ucha środkowego.
Latem 1915 roku, mimo słabego zdrowia, został wcielony do wojska,
lecz po 30 dniach odesłano go do domu, ponieważ nie mógł znieść trudów
służby. Gdy jego stan zdrowia uległ poprawie, powrócił do jednostki,
jednak znowu został odesłany na zwolnienie zdrowotne, tym razem na sześć
miesięcy. Polecono mu udać się do klasztoru w górskiej wiosce, San
Giovanni Rotondo, gdzie temperatura, nawet w lato, była w miarę niska.
Po sześciu miesiącach pobytu w klasztorze powrócił do służby wojskowej,
lecz po dwóch miesiącach został ponownie odesłany do domu. Po powrocie
do jednostki został uznany za zdolnego do służby i odesłany do koszar w
Neapolu, gdzie pozostał do marca 1917 roku. W marcu został odesłany na
stałe do domu, ponieważ zdiagnozowano u niego gruźlicę płuc.
W roku 1925, ojciec Pio został zoperowany z powodu przepuklin
pachwinowych. Niedługo po tej operacji na szyi utworzyła mu się duża
torbiel, która musiała zostać usunięta chirurgicznie. Kolejna operacja
była potrzebna, by usunąć złośliwego guza ucha. Po tej operacji ojciec
Pio był poddawany leczeniu radiologicznemu, które zakończyło się
najprawdopodobniej pełnym powodzeniem po dwóch zabiegach[8].
W roku 1956 ojciec Pio zachorował na wysiękowe zapalenie opłucnej.
Diagnoza została potwierdzona przez profesora Cataldo Cassano, który
osobiście pobrał płyn surowiczy z jego ciała. Ojciec Pio przez cztery
kolejne miesiące pozostał unieruchomiony w łóżku.
Na starość ojciec Pio cierpiał na zapalenia stawów.
Śmierć
W latach sześćdziesiątych stan zdrowia ojca Pio zaczął się pogarszać. Pomimo to kontynuował on swoje dzieła duchowe. Papież Paweł VI dał mu specjalne zezwolenie na odprawianie Mszy trydenckiej z powodu zaawansowanego wieku, w którym się znajdował i pogarszającego się stanu zdrowia[9]. 21 września 1968 roku, dzień po 50 rocznicy otrzymania stygmatów, ojciec Pio czuł się bardzo zmęczony[10].
Następnego dnia, 22 września, miał odprawiać Mszę świętą. Czuł się
jednak słaby i bał się, że może być zbyt chory, by ją ukończyć. Podczas
celebrowania mszy świętej ojciec Pio wyglądał na bardzo wycieńczonego.
Po jej zakończeniu był tak wyczerpany, że niemal upadł, schodząc po
małych stopniach. Aby dojść do celi, potrzebował pomocy wielu współbraci
kapucynów. Była to ostatnia msza święta celebrowana przez ojca Pio.
Wczesnym rankiem, 23 września 1968 roku, ojciec Pio ostatni raz przystąpił do spowiedzi i odnowił śluby franciszkańskie[7]. Jak zwykle miał w ręku Różaniec, jednakże nie miał już siły, by wymawiać na głos Pozdrowienia Anielskie[10].
Do końca powtarzał słowa "Gesù, Maria" (Jezus, Maryja). Około godziny
2:30, powiedział: „Widzę dwie matki” (swoją matkę i Maryję)[10]. O 2:30, w swojej celi w San Giovanni Rotondo, Pio zmarł, wypowiadając ostatnim tchnieniem słowo „Maryja”[1].
Jego ciało zostało pochowane 26 września w krypcie w kościele Matki
Bożej Łaskawej. Na jego mszy pogrzebowej obecnych było 100 000 ludzi.
Często słyszano jak mówił: „Po mojej śmierci będę mógł czynić więcej
dobra. Moja prawdziwa misja zacznie się dopiero po mojej śmierci”[10].
W sprawozdaniu osób, które towarzyszyły ojcu Pio podczas konania,
napisano, że po śmierci stygmaty całkowicie zniknęły, nie pozostawiając
nawet blizn[10].
Cierpienia duchowe
Ojciec Pio wierzył, że miłość Boga była nierozerwalnie związana z
cierpieniem i że przyjmowanie wszystkich cierpień ze względu na Boga
jest drogą duszy do osiągnięcia jedności z Nim[5].
Uważał, że jego dusza jest zagubiona w chaotycznym labiryncie i
pogrążona w całkowitej pustce, jak gdyby był w najgłębszej otchłani
piekła. W czasie jego cierpień duchowych jego zwolennicy wierzyli, że
ojciec Pio był atakowany, zarówno fizycznie jak i duchowo, przez diabła[5].
Diabeł miał mu się ukazywać jako „anioł światłości”, by go zwieść oraz
wielokrotnie niszczyć jego korespondencję z przewodnikami duchowymi.
Ojciec Augustyn da San Marco, przewodnik duchowy ojca Pio, potwierdził
to mówiąc:
„Diabeł pojawiał mu się jako młode kobiety, krzyż, młody przyjaciel
zakonników, ojciec duchowny, prowincjał zakonu kapucynów, papież Pius X,
Anioł Stróż, święty Franciszek z Asyżu i jako Matka Boska”[11].
W jednym ze swych listów ojciec Pio pisze do ojca Augustyna:
„Minęły dwadzieścia dwa dni odkąd Jezus pozwolił diabłu wyładowywać
jego złość na mnie. Mój ojcze, całe moje ciało jest posiniaczone od
bicia, które do czasu obecnego otrzymałem od naszych wrogów. Kilka razy
zerwali nawet ze mnie koszulę, tak by bić mnie po nagim ciele”[11].
Ksiądz Gabriele Amorth, egzorcysta watykański, oświadczył w
wywiadzie, że ojciec Pio twierdził, iż odróżnia prawdziwe objawienia
Jezusa, Maryi i świętych od iluzjami tworzonych przez diabeł. Ojciec Pio
uważnie analizował stan swego umysłu i uczuć, które odczuwał podczas
objawień. W jednym ze swych listów ojciec Pio pisze również, że w czasie procesów o oszustwo był cierpliwy dzięki głębokiej wierze w to, że Jezus, Maryja, jego Anioł Stróż, święty Józef i święty Franciszek byli zawsze przy nim i pomagali mu[11].
Widzialne stygmaty i stygmatyzacja
Z korespondencji ojca Pio dowiadujemy się, że już na początku kapłaństwa miał on doświadczać mniej widzialnych stygmatów[12].
W roku 1911, ojciec Pio napisał list do ojca Benedetto z San Marco in Lamis, swego doradcy duchowego, w którym opisuje, czego od roku doświadcza:
„Ostatniej nocy stało się coś, czego nie potrafię ani wyjaśnić, ani
zrozumieć. W połowie mych dłoni pojawiły się czerwone znaki o wielkości
grosza. Towarzyszył mi przy tym ostry ból w środku czerwonych znaków.
Ból był bardziej odczuwalny w środku lewej dłoni. Był tak wielki, że
jeszcze go czuję. Pod stopami również czuję ból"[12].
W roku 1915, ojciec Augustyn da San Marco, bliski przyjaciel ojca
Pio, napisał do niego list, zadając szczegółowe pytania dotyczące jego
stygmatów. Pytał, kiedy pierwszy raz otrzymał wizje, czy otrzymał
stygmaty, czy czuł cierpienia towarzyszące Jezusowi Chrystusowi
podczas Jego męki, czy doświadcza cierpienia powodowanego koroną
cierniową i biczowaniem. Ojciec Pio odpowiedział, że otrzymywał dary
wizji już od swojego nowicjatu (od 1903 do 1904 roku). Napisał również,
że otrzymał stygmaty, lecz był tak przerażony tym zjawiskiem, ze błagał
Pana, aby mu je zabrał. Chciał on nadal cierpieć z miłości do Jezusa,
lecz prosił o zabranie widzialnych ran, gdyż w tym czasie uważał je za
nieopisane upokorzenie[12]. Widoczne rany zniknęły, lecz pojawiły się znowu we wrześniu 1918 roku[12].
Ojciec Pio napisał, że ból w miejscu po ranach pozostał i był bardziej
odczuwalny w określonych dniach i okolicznościach. Napisał ponadto, że
dołączyły do tego cierpienia powodowanego koroną cierniową i
biczowaniem. Nie był w stanie jednoznacznie wskazać częstotliwości tych
przeżyć, ale powiedział, że towarzyszyły mu one co najmniej raz na
tydzień, przez kilka lat”[12].
Te doświadczenia spowodowały pogorszenie się stanu zdrowia ojca Pio,
dlatego też dostał pozwolenie na pobyt w domu. W tym czasie, nie będąc w
klasztorze, kontynuował swoje życie religijne ucząc w szkole i
codziennie odprawiając Mszę świętą.
Święty Jan od Krzyża w następujący sposób opisuje domniemane zjawisko stygmatyzacji:
"Dusza rozpalona miłością Boga, która jest wewnętrznie przekłuwana przez Serafina,
który przebija ją rozgrzanym do czerwoności prętem. To pozostawia rany
na duszy powodujące, że cierpi ona z nadmiaru miłości Bożej"[2].
„W lipcu 1918 roku, podczas trwania I wojny światowej, papież Benedykt XV,
który nazwał wojnę światową „samobójstwem Europy”, zaapelował do
wszystkich chrześcijan, aby modlili się o jej koniec. W dniu 27 lipca
tego samego roku, ojciec Pio złożył samego siebie w ofierze za
zakończenie wojny. Pomiędzy 5 a 7 sierpnia otrzymał on wizję, w której
ukazał mu się Chrystus i przebił mu bok”[7][2].
W wyniku tego doświadczenia ojciec Pio otrzymał fizyczną ranę na boku.
Doświadczenie tego typu nosi nazwę stygmatyzacji lub przebicia serca.
Wskazuje ono na jedność miłości z Bogiem. Relikwia
ojca Pio, która zawiera duży, obramowany wycinek płótna noszącego plamę
krwi z „rany przebitego serca”, jest wystawiona na widok publiczny w
kościele św. Jana Kantego w Chicago[13].
Następstwem stygmatyzacji był nowy, siedmiotygodniowy, okres duchowych
cierpień ojca Pio. Jeden z braci kapucynów tak opisuje ten okres:
„W tym czasie jego wygląd znacznie się postarzał. Wyglądał tak jakby
był martwy. Ciągle płakał i wzdychał, mówiąc, że Bóg go opuścił”[2].
W swym liście do ojca Benedetto, z 21 sierpnia 1918 roku, ojciec Pio opisuje swe doświadczenia podczas stygmatyzacji:
„Wieczorem 5 sierpnia, kiedy słuchałem spowiedzi chłopców, zostałem
nagle zaskoczony widokiem niebiańskiej osoby, którą zobaczyłem oczami
duszy. Miał w swej ręce rodzaj broni, jakby bardzo długi i ostro
zaostrzony stalowy miecz emitujący płomienie ognia. W chwili, gdy to
wszystko dotarło do mnie, dostrzegłem, że ta osoba z całą swą mocą ciska
broń w moją duszę. Płakałem z trudnością i czułem, że umieram.
Poprosiłem chłopca przystępującego do spowiedzi, by odszedł, ponieważ
poczułem się chory i nie miałem siły, by dalej spowiadać. Ta agonia
trwała nieprzerwanie aż do ranka 7 sierpnia. Nie mogę powiedzieć ci, jak
bardzo cierpiałem przez ten okres męki. Nawet moje wnętrzności zostały
rozszarpane przez broń. W tym dniu zostałem śmiertelnie ranny. W głębi
swej duszy czuję ranę, która jest zawsze otwarta i która sprawia mi
nieustanny ból”[13].
Ojciec Pio ukazujący stygmaty.
Zapis z 20 września 1918 roku stwierdza, że bóle stygmatyzacji ustały i że ojciec Pio był w „głębokim pokoju”[2].
W tym samym dniu, ojciec Pio modlił się w kościelnym chórze w kościele
Matki Bożej Łaskawej. Ta sama Istota, która ukazała mu się i dokonała na
jego duszy stygmatyzacji, i która uważana jest za Ukrzyżowanego
Chrystusa, pojawiła się znowu i ojciec Pio kolejny raz doświadczył
stygmatyzacji[7].
Po tym jak stygmatyzacja dokonała się, ojciec Pio otrzymał widoczne
stygmaty, pięć ran Chrystusa. Tym razem jednak stygmaty zostały na jego
ciele przez następne 50 lat jego życia, aż do śmierci[7][2].
W swym liście do ojca Benedetto z San Marco in Lamis, z 22
października 1918 roku, ojciec Pio tak opisuje domniemane doświadczenie
otrzymania tych stygmatów:
<blockquote„>Rankiem 20 dnia ostatniego miesiąca, w chórze, po
tym jak odprawiłem Mszę świętą, uległem drzemce podobnej do słodkiego
snu. [...] Zobaczyłem przed sobą tajemniczą osobę, podobną do tej, którą
widziałem wieczorem 5 sierpnia. Jedyną różnicą było to, że z jej dłoni,
nóg i boku kapała krew. Ten widok przeraził mnie i poczułem, że ta
chwila jest nie do opisania. Myślałem, że umrę, jeżeli Pan nie
zainterweniuje i nie wzmocni mojego serca, które było blisko pęknięcia.
Wizja zniknęła i zdałem sobie sprawę z tego, że moje ręce, nogi i bok
ociekały krwią. Wyobraź sobie agonię, jaką przeszedłem i przechodzę
praktycznie codziennie. Serce nieustannie krwawi, zwłaszcza od
czwartkowego wieczoru do soboty. Drogi ojcze, umieram z bólu, z powodu
ran i z wynikającego z tego wstydu, który czuję głęboko w mojej duszy.
Boję się, że wykrwawię się na śmierć, jeżeli Pan nie wysłucha mojego
szczerego błagania i nie uwolni mnie z tego stanu. Czy Jezus, który jest
dobry, udzieli mi tej łaski? Czy On przynajmniej uwolni mnie ze wstydu
spowodowanego przez te zewnętrzne znaki? Będę wznosił swe modlitwy i nie
przestanę Go błagać, póki w Swym miłosierdziu nie zabierze go, nie ran,
ani cierpienia, co jest niemożliwym, ponieważ chcę być zjednoczony z
bólem, lecz te zewnętrzne znaki, które powodują mi tak wielki wstyd i
upokorzenie nie do zniesienia"[13].
Mimo że ojciec Pio chciał cierpieć w ukryciu, na początku 1919 roku
wiadomość o zakonniku, który otrzymał stygmaty, zaczęła się szerzyć w
świecie świeckim. Jego rany były badane przez wielu ludzi, w tym i
lekarzy[2]. Dla ludzi, którzy starali się odbudować życie po I wojnie światowej, ojciec Pio stał się symbolem nadziei[7].
Osoby, które żyły blisko niego, twierdzą, że po stygmatyzacji otrzymał
wiele darów duchowych. Wśród nich wymieniają dar uleczania chorych, bilokację, lewitację,
dar proroctwa, dar czynienia cudów, zdolność do abstynencji od snu i
pokarmów (w jednej z relacji, czytamy, że ojciec Augustyn da San Marco
zaobserwował przypadek, gdy ojciec Pio był w stanie żywić się jedynie
samą Eucharystią
przez przynajmniej 20 dni), zdolność do czytania w ludzkich sercach,
dar mówienia w nieznanych mu językach, dar nawracania i zapach perfum
lub kwiatów wydobywający się z ran po stygmatach”[7][5].
Kontrowersje
Natura zarzutów
Osoby nieuznające cudów, jakich doświadczał ojciec Pio wskazali kilka
przyczyn, które miałyby je wyjaśniać. Wśród nich znajduje się choroba
psychiczna, niemoralne podejście do kobiet, niewłaściwe wykorzystanie
funduszy oraz oszustwo – twierdzą, że stygmaty były wykonywane fenolem
po to tylko, by zyskać sławę. Woń świętości ojca Pio, unosząca się
dookoła niego, miała być rezultatem samowydzielającej się wody
kolońskiej[14].
Agostino Gemelli, zakonnik, lekarz i psycholog, założyciel Uniwersytetu
Katolickiego Najświętszego Serca Jezusa w Mediolanie, wnioskował, że
ojciec Pio był „ignorantem i samookaleczającym się psychopatą, który
wykorzystuje ludzką łatwowierność”[14].
W roku 1923 zakazano mu uczyć nastoletnich chłopców w szkole
przyległej do klasztoru, ponieważ był oskarżany o to, że jest
„szkodliwym Sokratesem, który może podburzać delikatne dusze chłopców”[9]. Ojciec Pio był oskarżany o wykroczenia przeciwko wszystkim ślubom zakonnym: ubóstwu, czystości i posłuszeństwu[15].
Dom Ulgi w Cierpieniu
Dom Ulgi w Cierpieniu.
W roku 1940 ojciec Pio rozpoczął planowanie otwarcia szpitala w San Giovanni Rotondo, mającego nosić nazwę „Domu Ulgi w Cierpieniu”. Szpital został otwarty w roku 1956[16][7].
Barbara Ward, brytyjska dziennikarka akredytowana we Włoszech i osoba
zajmująca się dziełami humanitarnymi, odegrała ważną rolę w uzyskaniu
dotacji dla tego projektu, w wysokości 325 000 dolarów, z Administracji Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy. W roku 1957 papież Pius XII zwolnił ojca Pio ze ślubu ubóstwa po to, by mógł on szczegółowo nadzorować swój projekt[17][18]. Przeciwnicy ojca Pio wykorzystywali to wydarzenie, oskarżając go o sprzeniewierzanie funduszy[17].
Dochodzenie
W związku z kontrowersjami, jakie budził ojciec Pio prowadzone były liczne dochodzenia[16][17].
Plan polegający na tym, by przenieść go do innego klasztoru został
wycofany z obawy lokalnych zamieszek. Kolejny plan – mający mieć
identyczny skutek – został wstrzymany, gdy prawie doszło do zamieszek[15]. W latach 1924 – 1931, Stolica Apostolska wydawała różne oświadczenia, w których zaprzeczała, że wydarzenia z życia ojca Pio miały mieć swoje źródło w Bogu[16][7].
W pewnym okresie ojcu Pio zabroniono publicznego wykonywania posługi
kapłańskiej, słuchania spowiedzi i odprawiania Mszy świętej[16].
Pogląd Watykanu w latach 30. i 60.
Od roku 1933 wydarzenia zaczęły zmieniać swój bieg. Papież Pius XI
rozkazał Stolicy Apostolskiej zdjąć z ojca Pio zakaz publicznego
odprawiania Mszy świętej. Papież tak uzasadnił swoją decyzję: „Nie byłem
źle nastawiony do ojca Pio, lecz byłem źle poinformowany”[7].
W roku 1934, Pius XI zezwolił ojcu Pio na słuchanie spowiedzi. Ojciec
Pio dostał również pozwolenie na nauczanie, pomimo że nigdy nie odebrano
mu do tego uprawnień[7]. Papież Pius XII,
który został wybrany na papieża w roku 1939, zachęcał wiernych do
odwiedzania ojca Pio. Według ostatnio napisanej książki, papież Jan XXIII (1958-1963) nie opowiadał się za poglądem swych poprzedników. W roku 1960 napisał on o „ogromnym oszustwie” ojca Pio[19]. Jego następca, papież Paweł VI, jednakże, w połowie lat sześćdziesiątych, zdecydowanie oddalił wszystkie oskarżenia przeciwko ojcu Pio[15][17].
Zjawiska nadprzyrodzone
Ojciec Pio według niektórych relacji miał dar czytania w ludzkich sercach i bilokacji[20]. Jeden z współbraci ojca Pio twierdzi, że widział go w ekstazie, lewitującego nad ziemią[21].
W roku 1947 Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II, odwiedził ojca Pio i wyspowiadał się u niego. Austriacki kardynał Alfons Maria Stickler
wyznał, że Wojtyła powiedział mu, że podczas tego spotkania ojciec Pio
przepowiedział mu, że któregoś dnia zasiądzie na „najwyższym stanowisku w
Kościele”[22]. Proroctwo to spełniło się, gdy Karol Józef Wojtyła został papieżem Janem Pawłem II. Jan Paweł II dwukrotnie zaprzeczał, iż usłyszał proroctwo w tym dniu[23]. Jednak ojciec Pio o swoim proroctwie informował nie tylko Jana Pawła II, lecz także innych wiernych[24].
W roku 1962, biskup Wojtyła napisał list do ojca Pio, prosząc go, by pomodlił się o uzdrowienie swej przyjaciółki Wandy Półtawskiej, która chorowała na raka. Po jakimś czasie rak ustąpił[potrzebne źródło]. Lokalni pracownicy służby zdrowia nie wyjaśnili tego uleczenia[25].
W roku 1999 ukazała się książka Ojciec Pio: Cudotwórca. W
jednym z rozdziałów opisana jest historia Gemmy de Giorgi, sycylijskiej
dziewczynki, której ślepota miała być uleczona dzięki wstawiennictwu
ojca Pio[26].
W roku 1947 Gemma, która urodziła się bez źrenic[potrzebne źródło], została zabrana do San Giovanni Rotondo przez swoją babcię[26]. Podczas podróży do ojca Pio mała dziewczynka odzyskała częściowo wzrok[26]. Babcia Gemmy nie uwierzyła jednak w uzdrowienie dziecka[26]. Gemma przystąpiła do spowiedzi
u ojca Pio, lecz zapomniała poprosić go o łaskę uzdrowienia. Babcia
zaczęła więc błagać ojca Pio o to, by wyprosił u Boga przywrócenie
wzroku dziecku[26]. Zgodnie z tym, co zeznała babcia Gemmy, ojciec Pio odpowiedział: „Niech dziecko nie płacze i ty też, przecież wiesz, że widzi”[26].
Dziewczynka rzeczywiście odzyskała wzrok. Okuliści, którzy wcześniej
badali dziecko, nie byli w stanie ustalić, w jaki sposób została
uleczona[26].
Wiele osób wierzy, że ojciec Pio posiadał umiejętność porozumiewania się z Aniołami Stróżami, przez których udzielał łask i uzdrowień[27].
Niektórzy twierdzą, że 20 września 1918 roku ojciec Pio podczas
słuchania spowiedzi otrzymał pierwszy raz stygmaty – pięć krwawiących
ran na ciele, znajdujących się w miejscach ran Jezusa Chrystusa zadanych mu podczas ukrzyżowania.
Rany te miały pozostać na ciele ojca Pio przez ponad 50 lat, aż do
końca jego życia. Krew wypływająca ze stygmatów miała pachnieć jak
perfumy lub kwiaty („woń świętości”).
Stygmaty ojca Pio, uważane przez niektórych za dowód jego świętości,
były badane przez lekarzy, których niezależność od Kościoła nie jest
znana[16][17].
Stygmatyzacja była dla Pio powodem wielkiego zakłopotania. Większość
fotografii ukazuje go z czerwonymi rękawiczkami i czarnymi osłonami na
rękach i nogach zasłaniającymi stygmaty[17].
Według Padre Pio Foundation w roku 1968, w momencie śmierci ojca Pio,
jego stygmaty zniknęły, nie pozostawiając blizn. Został opublikowany
raport, w którym lekarze, którzy badali ciało ojca Pio po jego śmierci,
ustalili, że jest ono całkowicie pozbawione krwi[28].
Oskarżenia o oszustwo
Historyk Sergio Luzzatto i inni, zarówno wierzący, jak i niewierzący,
oskarżali ojca Pio o fałszowanie stygmatów. Teoria Luzzatto mówi, że
ojciec Pio używał fenolu,
by samookaleczać się. Ta teoria jest oparta na dokumencie znalezionym w
Watykańskich archiwach – zeznaniu Marii De Vito, aptekarki z San
Giovanni Rotondo, od której ojciec Pio wziął 4 gramy fenolu[29].
Według zeznania De Vito, ojciec Pio prosił ją, by zachowała to w
tajemnicy, mówiąc, że fenol był potrzebny do sterylizacji igieł. Podczas
procesu beatyfikacyjnego ten dokument został przebadany i odrzucony przez Kościół katolicki[29].
Jeden z komentatorów wyraził przekonanie, że Kościół prawdopodobnie
oddalił ten zarzut, gdyż jeden ze świadków zeznał, że fenol rzeczywiście
został wykorzystany do sterylizacji: „W owym czasie szalała hiszpanka
i chorzy chłopcy potrzebowali zastrzyków. Z powodu braku lekarzy,
ojcowie Paolino i Pio podawali zastrzyki, używając fenolu, jako czynnika
sterylizującego[30][29].
Kanonizacja
W roku 1982 Stolica Apostolska zezwoliła arcybiskupowi Manfredonii
otworzyć dochodzenie ustalające, czy ojca Pio należy uznawać za
świętego. To dochodzenie trwało przez siedem lat i w roku 1990 ojciec
Pio został ogłoszony Sługą Bożym. Było to pierwszym krokiem do kanonizacji.
Począwszy od roku 1990 Kongregacja do Spraw Kanonizacyjnych debatowała nad życiem ojca Pio. W roku 1997 papież Jan Paweł II
ogłosił go czcigodnym Sługą Bożym. Następnie dyskutowano o jego wpływie
na życie innych, w tym o domniemanym uzdrowieniu Włoszki Consiglii de
Martino. To uzdrowienie miało się dokonać dzięki modlitwie
wstawienniczej ojca Pio. W 1999 roku, za radą Kongregacji Nauki Wiary, Jan Paweł II ogłosił ojca Pio błogosławionym.
W dalszym toku rozważań nad cnotami ojca Pio, jego zdolności do
czynienia dobra (nawet po śmierci) i o uzdrowieniach przypisywanych jego
wstawiennictwu; Kongregacja Nauki Wiary uznała, że zasługuje on na
miano świętego.
16 czerwca 2002 roku Jan Paweł II ogłosił ojca Pio świętym. W uroczystości kanonizacyjnej wzięło udział 300 000 osób.
Pośmiertna sława ojca Pio
Święty ojciec Pio stał się jednym z najpopularniejszych świętych
Kościoła katolickiego. Na całym świecie jest już ponad 3000 „Grup
Modlitewnych Ojca Pio”, w których zrzeszonych jest łącznie blisko 3
miliony członków. Istnieje wiele parafii pod jego wezwaniem. W 2006 roku
magazyn Famiglia Cristiana doniósł, że włoscy katolicy,
włączając wszystkich świętych, najczęściej modlą się właśnie do ojca
Pio. Tej modlitwy, rozumianej właściwiej jako prośby, nie należy mylić z
czcią, która zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego, jest należna
tylko Bogu.
1 lipca 2004 roku Jan Paweł II poświęcił Sanktuarium Ojca Pio w San Giovanni Rotondo, wybudowane na część świętego ojca Pio z Pietrelciny[31]. W 2002 roku międzynarodową uwagę przyciągnęła figura świętego ojca Pio w Mesynie na Sycylii, która płakała krwawymi łzami[32].
Na wzgórzu niedaleko San Giovanni Rotondo zostanie zbudowany
wyjątkowy posąg ojca Pio. Ten projekt będzie kosztował kilka milionów
funtów. Pieniądze te zostaną zebrane na całym świecie od darczyńców
żywiących cześć dla ojca Pio. Posąg będzie pokryty specjalną fotowoltaiczną farbą, która będzie pochłaniać promienie słoneczne i produkować energię elektryczną, czyniąc go „ekologiczną” ikoną religijną[33].
Ekshumacja
Ciało ojca Pio wystawione na widok publiczny w 2008 roku - 40 lat po śmierci
3 marca 2008 roku, 40 lat po śmieci ojca Pio, jego ciało zostało
ekshumowane z krypty. Oświadczenie Kościoła stwierdza, że ciało było w
„dobrym stanie”. Arcybiskup Domenico D'Ambrosio, legat papieski w sanktuarium w San Giovanni Rotondo, potwierdził to doniesienie mówiąc, że „ciało jest dobrze zachowane”[34]. Zaznaczył również w komunikacie, że „stygmaty nie były widoczne”[35].
24 lipca 2008 roku kardynał José Saraiva Martins,
prefekt Kongregacji do Spraw Kanonizacji, odprawił w sanktuarium Matki
Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo Mszę świętą dla 15 000 wiernych
zgromadzonych na uroczystość wystawienia ciała ojca Pio na widok
publiczny. Ciało zostało wystawione w kryształowym grobie w krypcie w
klasztorze[36].
Ojciec Pio ubrany jest w swój kapucyński habit i stułę z białego
jedwabiu, wyszywaną kryształami i złotą nicią. W dłoniach ma duży
drewniany krzyż. Chętnych do obejrzenia ciała ojca Pio było aż 800 000[37][38][39].
Widoczna twarz zmarłego jest w rzeczywistości silikonową maską, która została zamówiona w firmie produku
wtorek, 12 maja 2015
Jan
od Krzyża to jeden z najbardziej znanych świętych, mistyk, poeta,
reformator zakonu karmelitów, doktor Kościoła, nazywany przez bł. Jana
Pawła II jego przyjacielem i mistrzem. To wiedzą wszyscy. Ale, że był
najmłodszym synem zubożałego, kastylijskiego szlachcica i prostej
dziewczyny z ludu, którzy pobrali się z wielkiej miłości, ale wbrew woli
rodziny? Albo że sporą rolę w powodzeniu reformy karmelitów odegrał
były afrykański niewolnik, który przyjaźnił się z ojcem Jana? Tego
dowiedzieć się można tylko z dobrej biografii, jaką jest niewątpliwie
książka Jose Luisa Olaizoli.
Nieczęsto zdarza się, aby opowieść o życiu świętego rozpoczynała się
od historii miłości jego rodziców. Lecz w tej fabularyzowanej biografii
miłość przenika wszystkie wydarzenia. Nie na darmo święty Jan od Krzyża
jest uważany za jednego z najwybitniejszych ekspertów Kościoła w kwestii
duchowej bliskości z Bogiem, a jego mistyczne wiersze o Bożej miłości
to arcydzieła literatury hiszpańskiej.
Na barwnym tle hiszpańskiego Złotego Wieku została osadzona
pasjonująca akcja książki. Zmienne losy rodziny głównego bohatera, jego
szkolne a potem już zakonne przygody, przyjaźń ze św. Teresą z Avila,
szykany i tortury, jakim poddawali go jego współbracia w okresie walki o
reformę karmelitów, czy wreszcie brawurowa ucieczka z miejsce
uwięzienia zostały opisane żywym, porywającym stylem, który momentami
przypomina powieści płaszcza i szpady.
„Ta biografia kreśli wyrazisty portret jednego z najbardziej
wielbionych świętych w historii i to w kontekście, który czyni życie i
czasy Świętego Jana od Krzyża ważnymi również dla czasów obecnych. Oto
niezwykła przygoda, w której zgłębione zostają cierniste wyzwania, z
jakimi zmierzyć się musi każda człowiecza dusza: unikanie pułapek tego
świata, które wiodą wprost do ciemności, oraz przyjmowanie jasności
ognia Bożej Miłości. Sposób przedstawienia postaci Jana przez Jose Luisa
Olaizolę wydał mi się niezwykle prawdziwy, oddający pasję i dramatyczną
intensywność odczuwania tego wspaniałego mistyka.” Leonardo Defilippis, aktor i reżyser filmu Jan od Krzyża
Jose
Luis Olaizola, wielokrotnie nagradzany pisarz hiszpański, zasłynął
budzącymi powszechne uznanie książkami na temat wielkich postaci
historycznych, jak Cyd, Hernan Cortes, Bartolome de las Casas czy
Patricio Escobar.
Autor
José Luis Olaizola
środa, 29 kwietnia 2015
Według różnych źródeł żyła w II lub na przełomie II-III wieku[3].
Święta Zofia była pobożną wdową, tak też wychowywała swoje córki, noszące imiona trzech cnót chrześcijańskich: Pistis, Elpis i Agape (Wiara, Nadzieja i Miłość). Gdy odmówiła złożenia ofiary bogini Dianie,
jej nieletnie córki poddano mękom na jej oczach. Nie załamało to matki,
która zachęcała je do wytrwania. Po śmierci córek (według wielu wersji ściętych
mieczem) św. Zofia, pozostawiona przy życiu (bądź ze względu na swoje
męstwo, bądź dlatego, by cierpiała po stracie dzieci) zmarła z rozpaczy
na ich grobie. Inne źródła podają, że wraz z córkami poniosła śmierć
męczeńską[3]. Jako miejsce tych zdarzeń podawany jest Rzym jak lub Mediolan[4].
Księgi Nowego Testamentu nazywają go Markiem, Janem, a także Janem Markiem. Tradycyjnie wszystkie te osoby są utożsamiane ze św. Markiem, który wraz ze św. Barnabą towarzyszył św. Pawłowi w jego pierwszej podróży misyjnej, z której jednak zawrócił w Perge. Wyruszył później z Barnabą na Cypr. Wiemy o jego pobycie w Rzymie wraz ze św. Piotrem i św. Pawłem, kiedy to prawdopodobnie między rokiem 60 a 70
spisał swoją Ewangelię. Niewykluczone, że był synem Marii, przyjaciółki
św. Piotra, do której tenże udał się po wyjściu z więzienia.
Tradycja kościelna sięgająca wczesnych wieków chrześcijaństwa
identyfikuje młodzieńca wspomnianego w Ewangelii Marka 14,51-52, który
był obecny przy aresztowaniu Jezusa, właśnie z Markiem, autorem
Ewangelii[2][3].
Kościół koptyjski z uwagi na własny kalendarz podzielony na 13 miesięcy odpowiada dniom według kalendarza gregoriańskiego: 25 kwietnia i 27 października.
Hubert urodził się w 655 roku w Gaskonii, był potomkiem królewskiego rodu Merowingów.
Zamiłowanie do polowania odziedziczył po swoim ojcu. Towarzyszył mu
często na łowach. Ponoć w wieku 14 lat uratował mu życie podczas
polowania na niedźwiedzia w Pirenejach.
Pełnoletni Hubert udał się na dwór króla Frankonii, gdzie poślubił córkę Pepina z Heristal. Miał z nią syna Floriberta, późniejszego następcę na biskupstwie Liège.
Młody Hubert najwięcej czasu spędzał w lasach, gdzie nieustannie
polował; łowiectwo było jego pasją. Niektóre źródła wskazują, że
prowadził swobodne, wręcz hulaszcze życie. Tak było do roku 695, kiedy polując w Górach Ardeńskich, nie bacząc na nic, w sam Wielki Piątek
napotkał białego jelenia z promieniejącym krzyżem w wieńcu. Miał wtedy
usłyszeć głos Stwórcy ostrzegający go przed jego niepohamowaną pasją i
nakazujący mu udanie się do Lamberta – biskupa Maastricht – Tongres.
Przejęty objawieniem, tak też uczynił. Udał się na służbę bożą do
biskupa Lamberta. Rozpoczął studia teologiczne i działalność misjonarską
w Ardenach i Brabancji. Po śmierci biskupa Lamberta (zm. ok. 700), z rąk papieża Sergiusza otrzymał sakrę biskupią[1].
Jako biskup, nieustannie przemierzał pogańskie jeszcze wioski i miasta. Odniósł wiele sukcesów w zjednywaniu ludzi dla wiary w Chrystusa. Około roku 717
przeniósł stolicę biskupstwa do Leodium (Liège). Przed śmiercią miał
wygłosić wzruszającą mowę, w której – schorowany już i słaby – prosił
swoje owieczki, aby żyjąc po chrześcijańsku, pozwoliły swojemu
pasterzowi zasnąć w pokoju. Zmarł 30 maja 727 roku, w swojej rezydencji w
Teruneren.
Został pochowany w kościele św. Piotra w Liège. Za doczesne zasługi w
krzewieniu chrześcijaństwa wkrótce został ogłoszony świętym.
3 listopada743 roku przeniesiono ciało Huberta (już świętego) do głównego ołtarza.
Okazało się wtedy, że mimo upływu czasu nie zostało dotknięte
rozkładem, a z grobu rozchodziła się ponoć przyjemna woń. W roku 825
doczesne szczątki św. Huberta przeniesione zostały do Andange i złożone w
głównym ołtarzu kościoła. Miejscowość ta od tego momentu nosi nazwę Saint-Hubert (Prowincja Luksemburg), a kościół otrzymał miano bazyliki św. Huberta.
Również w Kanadzie istniało miasto Saint-Hubert (do 1 stycznia 2002), obecnie jest to jedna z trzech dzielnic miasta Longueuil w Quebecu.
W XV wieku powstało kilka orderów imienia Huberta; przykładowo w 1993 roku został ustanowiony Order Świętego Huberta nadawany za szczególne zasługi dla kultury łowieckiej.
Patronat
Dzień poświęcenia relikwii Św. Huberta – 3 listopada – stał się świętem myśliwych, leśników, strzelców, sportowców, kuśnierzy, matematyków i jeźdźców, zwanym Hubertusem. Święto to dawniej czczono uroczystymi łowami, poprzedzanymi mszą w intencji myśliwych. Współcześnie urządza się w tym dniu gonitwę.
W tradycji ludowej św. Hubert czczony jest także jako patron lunatyków i chorych na epilepsję. Przypisuje mu się też szczególne orędownictwo w wypadkach wścieklizny
psów. Kult św. Huberta szybko rozprzestrzenił się w sąsiednich krajach,
by niebawem objąć całą Europę z Hiszpanią i Anglią. W XI wieku wchłonął
w siebie legendę o Św. Eustachym, drugim patronie myśliwych[2].
Ikonografia
Ikonografia
przedstawia Św. Huberta najczęściej w czasie polowania, gdy objawił mu
się jeleń z krzyżem między tykami. W Polsce klasyką w tym zakresie są
prace Jerzego Kossaka, który w 1937 roku na Światowej Wystawie
Łowieckiej w Berlinie otrzymał złoty medal za obraz przedstawiający
widzenie św. Huberta. Imię św. Huberta nosi wiele kół i towarzystw
łowieckich. Znak wieńca z krzyżem jest też oficjalną (od 1946 roku),
odznaką Polskiego Związku Łowieckiego (od roku 1953 ze względów politycznych nie używany).
Atrybuty
Atrybutem
św. Huberta jest jeleń byk (często albinos) z jarzącym się krzyżem
pomiędzy tykami wieńca. Według legendy Hubert ujrzał takiego jelenia
podczas polowania w lesie. Po tym zdarzeniu zaniechał łowiectwa i oddał
się służbie Bogu. Dziś atrybut św. Huberta jest symbolem Polskiego
Związku Łowieckiego.
gelista Marek podaje, że Mateusz miał jeszcze drugie imię Lewi i że jego ojcem był Alfeusz[4]. Imię Mateusz pochodzi od hebrajskiego imienia Mattaj lub Mattanja, co oznacza „dar Jahwe". Mateusz pochodził z Nazaretu w Galilei. Był poborcą ceł i podatków w Kafarnaum, jednym z większych handlowych miasteczek nad jeziorem Genezaret. Żydzi
pogardzali celnikami, ponieważ ściągali oni opłaty na rzecz Rzymian.
Ich pracę rozumiano jako wysługiwanie się okupantom. Celnicy byli także
uważani za żądnych zysku i nieuczciwie czerpiących korzyści z
zajmowanego stanowiska. Uważano ich za grzeszników i traktowano jak pogan. Przebywający wśród celników wyznawca judaizmu stawał się nieczysty i musiał poddawać się przepisowym obmyciom.
Mateusz napisał Ewangelię dla wyznawców judaizmu oraz dla chrześcijan, którzy nawrócili się z judaizmu. Myślą przewodnią jego Ewangelii jest: w osobie, życiu, czynach i nauce Jezusa spełniły się wszystkie proroctwa mesjańskieStarego Testamentu, Jezus jest więc Mesjaszem, a założony przez Niego Kościół to prawdziwe królestwo mesjańskie.
Śmierć
Nie wiadomo, gdzie i w jaki sposób zmarł apostoł. Według niektórych
autorów poniósł męczeńską śmierć w Etiopii, według innych w Persji,
będąc ścięty mieczem. Cerkiewna historiografia podaje jako datę jego
śmierci rok 60, chociaż jest ona tylko przybliżona. Od X wieku jego grób
znajduje się w Salerno we Włoszech[5].